Back

     ©    


Zamek Wyobraźni Zagrożony


 

STRONA 2
=>  
     
        STRONA 3 =>                 STRONA 4 =>                

*** 12 września, 2006 ***

W związku z informacją o organizacji 14. Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Performance "Zamek Wyobraźni" przez Schloss Bröllin oraz Stowarzyszenie OFFicyna z siedzibą w Szczecinie oświadczam, że jedynym właścicielem praw autorskich do organizacji w/w festiwalu jest Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej w Słupsku. Działania w/w podmiotów odbywają się bez zgody BGSW, co stanowi naruszenie ustawy o prawie autorskim.

Edyta Król - dyrektor Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej

***

Władysław Kaźmierczak:

Dwa słowa komentarza: Szanowni Państwo, Drodzy Przyjaciele,

stała się rzecz niesłychana: nowy dyrektor Galerii w Słupsku najpierw przejął prawem kaduka nazwę imprezy „Rybie Oko” a teraz to samo chce uczynić z festiwalem performance „Zamek Wyobraźni”, który organizuję od 14 lat. Gdzieś są jakieś granice przyzwoitości i dlatego przesyłam Państwu ten list, by mieć nadzieję na szerszą dyskusję w OBIEGU. Ale to nie koniec: od 2 – 5 września 2006 roku zorganizowałem i przygotowałem kuratorsko kolejny 14 Zamek Wyobraźni w Schloss Broellin i szczecińskiej Oficynie. Ze strony webowej Galerii w Słupsku można się dowiedzieć, że niestety, ale 14 Zamek Wyobraźni odbędzie się w październiku 2006 i kuratorem festiwalu…………… będzie Zbigniew Warpechowski. Dariusz Fodczuk napisał do Warpechowskiego list, który myślę, że wyjaśni Państwu subtelną zawiłość jego (Warpechowskiego) decyzji, której nikt chyba nie potrafi zrozumieć.

W.K.

List otwarty

do Władysława Zawistowskiego

Dyrektora Departamentu Kultury

Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku

 

W związku z wydanym oświadczeniem przez dyrektora Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej w Słupsku, mówiącym iż prawa autorskie do organizowania Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Performance „Zamek Wyobraźni” należą do Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej pragnę poinformować Szanownego Pana Dyrektora, że Pani Edyta Król swoim oświadczeniem świadomie wprowadza opinię publiczną w błąd.

 

  1. BGSW nigdy nie była głównym organizatorem festiwalu i nie ma żadnych autorskich praw do nazwy festiwalu „Zamek Wyobraźni”. Skromny budżet instytucji nigdy na to nie pozwalał, by organizować festiwal na odpowiednim poziomie artystycznym i organizacyjnym.
  2. BWA a później BGSW celowo nie podejmowała się roli głównego organizatora festiwalu, ponieważ chodziło także o ochronę Galerii przed częstymi zarzutami marnotrawienia budżetu instytucji na kontrowersyjną sztukę (performance). Przykrych ataków na festiwal doświadczaliśmy każdego roku, prawie z każdej strony a zwłaszcza ze strony słupskich mediów i ultrakonserwatywnych polityków.
  3. Pieniądze na festiwal pochodziły z dotacji celowych Urzędu Wojewódzkiego w Słupsku a potem Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku i były przekazywane tylko Towarzystwu Przyjaciół Sztuki Współczesnej w Słupsku.
  4. Całkiem spore kwoty pochodziły od sponsorów prywatnych, fundacji kulturalnych z wielu krajów, które opłacały bezpośrednio przyjazdy artystów i ich pobyt.

5.     Organizowany od 1993 roku festiwal miał swoich dwóch głównych organizatorów: początkowo Muzeum Zachodnio Kaszubskie w Bytowie a po dwóch latach Towarzystwo Przyjaciół Sztuki Współczesnej w Słupsku.

6.     Festiwal nie był formalnie ani faktycznie związany z dawniejszym BWA i dzisiejszym BGSW. Galeria była tylko skromnym współorganizatorem technicznym i jeśli to było możliwe poniesione koszty były zwracane przez Towarzystwo Przyjaciół Sztuki Współczesnej z budżetu imprezy.

7.     BGSW była współorganizatorem „Zamku Wyobraźni” obok długiej listy innych instytucji, które wspierały finansowo tą inicjatywę artystyczną i udzielały swoich miejsc do prezentacji sztuki performance:

a) w roku 2000 był nim:

Słupski Ośrodek Kultury (współorganizator wszystkich prezentacji Zamku Wyobraźni w Słupsku),

Kino „Delfin” w Ustce,

Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie,

Centrum Sztuki Współczesnej „Łaźnia” w Gdańsku,

Galeria Miejska BWA w Bielsku Białej

b) współorganizatorem festiwalu w roku 2001 było:

kino „Delfin”

i BWA w Zielonej Górze,

c) w 2002 ponownie:

BWA w Bielsku Białej 

oraz nieistniejący już Pub „Underground 2” w Słupsku,

d) w 2003 roku festiwal przekroczył Ocean Atlantycki a współorganizatorami były:

Kino "Delfin"  Ustka,

Modelarnia / Stocznia w Gdańsku,

Collier Point Park w Providence,

Centrum Sztuki Mobius w Bostonie

School of the Museum of Fine Arts w Bostonie

Chashama w Nowym Jorku.

Fundacja Amerykańska z Nowego Jorku „Trust for Mutual Understanding” sponsorowała prawie cały festiwal.

e) w 2004 roku do współorganizatorów:

dołączyła Fundacja Fabryki Schindlera w Krakowie

i BWA w Bielsko Białej.

Swoje wsparcie okazał także Słupski Ośrodek Kultury użyczając swojego Teatru „Rondo”.

Współorganizatorem festiwalu (edycja brytyjsko-polska) była także Tullie House Gallery w Carlisle (partnerskie miasto Słupska), UK.

f) w roku 2005 współorganizatorem był:

Teatr “Rondo” - Słupski Ośrodek Kultury,

w Toruniu Teatr Wiczy,

w Krakowie Teatr “Łaźnia Nowa”

oraz BWA w Zielonej Górze.

g) w roku 2006 festiwal odbył się:

w Schloss Broellin. Ministerstwo Landu.

i szczecińskiej OFFicynie. Urząd Miasta Szczecina.

Za każdą wymienioną instytucją, urzędem, galerią, teatrem, fundacją i wreszcie Towarzystwem kryje się praca społeczna, koszty i zaangażowanie w organizację festiwalu. Mam głęboką świadomość, że nie wymieniłem wszystkich osób i instytucji, które wspierały festiwal, bo jest to niemożliwe w tak krótkim oświadczeniu.

W ciągu 14 lat festiwal przechodził różne koleje losu a jego zasadniczy zwrot w organizacji nastąpił w roku 2000, kiedy definitywnie „Zamek Wyobraźni” opuścił Bytów (w okresie bytowskim nigdy nie był prezentowany w Słupsku ani w Ustce) i stał się festiwalem wędrującym, nie przynależącym już do żadnego miejsca ani instytucji. Jedyne prawa do ewentualnej kontynuacji festiwalu miałoby więc Towarzystwo Przyjaciół Sztuki Współczesnej w Słupsku, które zlecało mi organizację festiwalu. Towarzystwo jednak już nie istnieje, jest czystą fikcją, nie ma od kilku lat zebrań, Zarząd nie spotkał się ani razu przez 4 lata, nie działa komisja rewizyjna, nikt nie płaci składek a wymagana przez prawo liczba 16 członków, by Stowarzyszenie mogło prawnie funkcjonować jest już mglistym wspomnieniem. Nie ma już więc nawet prawnej możliwości przekazania pieniędzy Towarzystwu jako głównemu organizatorowi, chyba, że uczyni się to nielegalnie.

Teraz kwestia autorstwa. Kuratorami festiwalu byli Grzegorz Brokowski & Władysław Kaźmierczak (pierwsze trzy edycje). Od 1996 roku jestem wyłącznym kuratorem festiwalu przy gigantycznym wsparciu polskich i zagranicznych krytyków sztuki i artystów.

Nazwa festiwalu została wymyślona przez Grzegorza Borkowskiego, Andrzeja Karę i moją osobę. Mamy na to świadków.

Uważam, że „Zamek Wyobraźni” jest festiwalem autorskim i takim pozostanie. Nigdy w kontekście festiwalu nie funkcjonowałem jako dyrektor Galerii, ale jako kurator i artysta. Jakiekolwiek próby zawłaszczania sobie nazwy po prostu spełzną na niczym, ponieważ festiwal jest zbyt dobrze znany zarówno w Polsce jak i w Europie.

Oświadczam zatem, że będę kontynuował organizowanie Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Performance „Zamek Wyobraźni” w przyszłości i proszę mi życzyć szczęścia oraz wytrwałości w zdobywaniu funduszy na tą niezwykłą imprezę.

Z poważaniem

Władysław Kaźmierczak

Kurator

Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Performance

„Zamek Wyobraźni”

***

Edyta Król (BGSW):

Odpowiedź na list otwarty Władysława Kaźmierczaka do Władysława Zawistowskiego, Dyrektora Departamentu Kultury, Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku

W odpowiedzi na zarzuty Władysława Kaźmierczaka skierowane pod moim adresem o wprowadzanie opinii publicznej w błąd, wyjaśniam co następuje:

Oświadczenie wydałam na podstawie umowy o przeniesieniu praw autorskich przez Towarzystwo Przyjaciół Sztuki Współczesnej w Słupsku co do organizacji XIV Międzynarodowego Festiwalu Performance „Zamek Wyobraźni” i kolejnych edycji na rzecz Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej.
Prawdą jest, iż prawa autorskie co do organizacji Zamku Wyobraźni od drugiej edycji festiwalu do dnia 07.04.2006, należały do Towarzystwa.
Towarzystwo Przyjaciół Sztuki Współczesnej w Słupsku oraz początkowo Biuro Wystaw Artystycznych w Słupsku, a później Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej w Słupsku razem współtworzyły festiwal. Trudno, żeby było inaczej, ponieważ do Towarzystwa należeli pracownicy galerii, którzy w godzinach swojej pracy, a także poza godzinami, z pełnym poświęceniem przygotowywali i obsługiwali cały festiwal. Siedziba Towarzystwa Przyjaciół Sztuki Współczesnej jest jednocześnie siedzibą Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej w Słupsku. Nie umniejszając olbrzymiemu wkładowi pracy i zaangażowania Panu Kaźmierczakowi.
Pan Kaźmierczak jednak, jak sam zauważył, nie organizował swojego prywatnego festiwalu za swoje prywatne pieniądze lecz był kuratorem festiwalu organizowanego przez Towarzystwo Przyjaciół Sztuki Współczesnej oraz - w większości edycji – Bałtycką Galerię Sztuki Współczesnej jako współorganizatora.
Wszystkie edycje festiwalu, począwszy od pierwszej, finansowane były ze środków publicznych. Dokumentacja dotycząca finansowania wszystkich edycji „Zamku Wyobraźni” znajduje się w Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej w Słupsku do wglądu.

Twierdząc, iż funkcjonowanie Towarzystwa Przyjaciół Sztuki Współczesnej to od 5 lat fikcja, Pan Władysław Kaźmierczak zdaje się zapomnieć, iż jeszcze w 2005 roku Towarzystwo Przyjaciół Sztuki Współczesnej pozyskało środki z Urzędu Marszałkowskiego na organizację Zamku Wyobraźni.
Co do nazwy festiwalu oraz jego koncepcji w dokumentacji widnieje tylko nazwisko Pana Grzegorza Borkowskiego, który otrzymał honorarium za organizację i przygotowanie merytoryczne koncepcji Zamku Wyobraźni oraz za merytoryczne konsultacje projektu. Był również kuratorem pierwszych edycji festiwalu.
Uważam, że działania Pana Kaźmierczaka mają na celu zdyskredytowanie galerii, którą prowadzę, w środowisku artystycznym. Pierwsze próby Pan Kaźmierczak podjął w czerwcu, zamieszczając na łamach pisma internetowego spam.art.pl oszczerstwa pod adresem pracowników galerii oraz pisząc skargi do Urzędu Marszałkowskiego na złą pracę galerii.

Próbując również bezprawnie zorganizować Biennale Sztuki Młodych „Rybie Oko 4” w Galerii Miejskiej BWA w Bydgoszczy i wprowadzając w błąd co do posiadanych praw autorskich obecnego dyrektora tej instytucji, który po przeanalizowaniu faktów wycofał się z tego przedsięwzięcia, a za zaistniałą sytuację przeprosił.
Działania Pana Kaźmierczaka są dla mnie zupełnie niezrozumiałe, ponieważ próby zdyskredytowania galerii tak naprawdę są wymierzone przeciwko jego własnej osobie. Odnoszę wrażenie, że Pan Kaźmierczak chce zniszczyć to co wspólnie z pracownikami galerii stworzył.

Z wielkim szacunkiem odnoszę się do olbrzymiego wkładu pracy, jaki włożył w to aby z miejsca nikomu nieznanego, jakim była galeria w Słupsku, uczynić znaczący punkt na artystycznej mapie Polski. Nie znaczy to jednak, że mam zachować obojętność wobec ignorancji Pana Każmierczaka co do Ustawy o Prawie Autorskim. Godząc się z takimi zachowaniami godzimy się na bezprawie, co jest jednoznaczne z anarchią.

Panu Kaźmierczakowi życzę, aby swoją energię spożytkował w kierunku udowodnienia światu, że bez Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej równie dobrze sobie radzi, jak w czasach kiedy był jej dyrektorem. Pracownikom i sobie, jako nowemu dyrektorowi, życzę spokoju, który pozwoli nam skupić się na pracy merytorycznej, nie zaś na ciągłym odpieraniu ataków ze strony byłego dyrektora.

Z poważaniem
Edyta Król
Dyrektor Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej w Słupsku
tel. 059 8425674, fax. 059 8411949

***

Tomasz Kościuczuk:

To rzeczywiście niebywałe, że impreza, która jeszcze kilka miesięcy temu wspominana była w lokalnych mediach jako niemoralne fanaberie dyrektora Kaźmierczaka, które nie przystoją książęcemu grodowi słupskiemu stała się nagle nierozerwalnie związana z tym miastem, a wręcz jego wizytówką.

To prawda, że organizatorem festiwalu było zawsze Towarzystwo Przyjaciół Sztuki Współczesnej, a nie BWA / BGSW. Kuratorem i dobrym duchem był Władysław Kaźmierczak, dzięki któremu impreza się w ogóle odbywała i cieszyła dobrą sławą w świecie. Któż przewidział, że nonszalancko przestrzeli kuloodporną szybę...? Wkład p. Edyty Król w organizację festiwalu jest mi w ogóle nieznany, jak też jej wkład w cokolwiek innego. W najbliższych tygodniach p. Edyta Król da się najpewniej poznać jako twórczyni kawiarni, o której od kilku tygodni piszą już nasze lokalne gazety. Obawiam się niestety, że może na tym nie poprzestać i realizować się dalej.

Nie protestowałbym jednak aż tak. Niech sobie pani dyrektor organizuje "Rybie Oczy" i "Zamki wyobraźni" i konwersuje z artystami o sztuce w swojej kawiarni dla niepalących od 10 rano do 18 wieczorem, śląc kolejne donosy do prokuratory. Niech jej nawet prokurator biuro podawcze na Partyzantów otworzy. Nie sądzę tak naprawdę, żeby ktokolwiek rozsądny pomylił jej imprezy z tymi, które odbywały się wcześniej. Nie sądzę, żeby ktoś rozsądny pomylił p. Edytę Król z dyrektorem galerii, jak zrobiła to już raz komisja rekrutacyjna. Mogłaby ona co prawda skorzystać z wieloznaczności wyrazu "zamek" i zmienić nazwę festiwalu na np. "Zamek błyskawiczny wyobraźni", co pomogłby jej być może zinterpretować nazwę organizowanego przez siebie "sympozjum realności poetyckich", cokolwiek to oznacza, ale skoro nie chce...

Panu Kaźmierczakowi życzę - jak prosi - szczęścia i wytrwałości, a pani dyrektor niespodziewanej propozycji zmiany pracy na jak najlepszą, żeby ani przez chwilę się nie zawahała. Na pocieszenie Edyta Król o sztuce performace:

Sztuka akcji ma swoje korzenie w poezji. Poezja jest zaś u źródeł czystym działaniem - tak mówi historia. "Poesis" - to greckie słowo oznacza nic innego, jak tylko "czyn", poezja jest więc tożsama z energią. Pierwsi performerzy byli poetami, którzy chcieli ożywić słowo, zatańczyć sens, zlikwidować bariery między sztukami. Chcieli komunikować się precyzyjnie i bezpośrednio, i pragneli wykorzystać do tego wszystkie zdobycze sztuki: tajemnice obrazu, siłę słowa, realność działania. Sztuka performance rodziła się zawsze (bądź prawie zawsze) podczas eksperymentu poetyckiego. Często bez względu na dominującą estetykę. Tak było zarówno w czasach romantyzmu, jak potem u Promienistych. Tak było w futuryzmie, dada, surrealizmie, we fluxusie, u początków sztuki performance, w pracach niezależnych artystów-ryzykantów, osobnych twórców-eksperymentatorów. Poezja będąca działaniem nie mogła zostać sprowadzona do linii czarnych znaków zawieszonych w bieli papierowej karty. Domagała i domaga się pierwiastka życiowego. Artyści/goście Zamku Wyobraźni należą do tej niewielkiej grupy, dla której istotne jest poczucie realności doświadczenia. Tak w sztuce, jak w życiu, ma to znaczenie podstawowe. To z tych powodów spychają na drugi plan pustą estetykę, żeby zadać odpowiednie dla sytuacji pytanie, zademonstrować postawę, wskazać aktualny problem. Mamy szczęście gościć w tym roku na Zamku Wyobraźni artystów niezwykłych. Obecni będą prekursorzy poetyckiego performance, twórcy poezji wizualnej i dźwiękowej, interdyscyplinarni eksperymentatorzy i prowokatorzy, przede wszystkim zaś twórcy wyróżniający się stopniem świadomości swojej pracy.

Artystów spodziewa się sześciu:-) Miłego dnia!

Tomasz Kościuczuk

Wiceprezes Towarzystwa Przyjaciół Sztuki Współczesnej w Słupsku

***

Bartosz Wójcik (OFFicyna Szczecin), Katharina Husemann (Schloss Broelin):

Szanowni Państwo,

w dniach 2-3.09.2006 w schloss broellin oraz 4-5.09.2006 w miejscu sztuki OFFicyna odbył się Międzynarodowy Festiwal Sztuki Performance Zamek Wyobraźni. Był on kuratorowany i organizowany przez dotychczasowego kuratora poprzednich edycji festiwalu, Władysława Kaźmierczaka.

Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej w Słupsku poinformowała nas w ostatnich dniach, iż posiada prawa autorskie do nazwy oraz organizacji Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Performance Zamek Wyobraźni. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Performance Zamek Wyobraźni, organizowany przez Bałtycką Galerię Sztuki Współczesnej w Słupsku, odbędzie się w dniach 7-15 października 2006.

Jednocześnie Władysław Kaźmierczak opublikował list otwarty, zawierający informacje o posiadanych przez niego prawach autorskich do ww. festiwalu oraz jego nazwy.

Mamy nadzieję, że zaistniała sytuacja nie zmieni dobrych relacji wewnątrz środowiska artystycznego w Polsce i Niemczech.

Z poważaniem

Bartosz Wójcik

kurator miejsca sztuki OFFicyna, Szczecin

Katharina Husemann

kurator schloss broellin

***

Dariusz Fodczuk:

Szanowny Panie,

Zdecydowałem się do Pana napisać po tym jak przeczytałem na stronach Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej (http://baltic-gallery.art.pl/14zamek.html)  informacje o planowanej 14-tej edycji  Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Performance „Zamek Wyobraźni”.  Być może Pan nie wie, ale 14 Międzynarodowy Festiwal Sztuki Performance „Zamek Wyobraźni” właśnie tyle co się odbył w Schloss Broellin w Niemczech oraz w Miejscu Sztuki Officyna w Szczecinie, zorganizowany, jak co roku, w pierwszych dniach września przez Władysława Kaźmierczaka.

To co najbardziej mnie niepokoi, to nie podwójność festiwalu, ani dyskomfort jaki być może Pan odczuwa jako kurator  DRUGIEGO 14 MFSP „Zamek Wyobraźni”, ani też pretensje Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej do nazwy MFSP „Zamek Wyobraźni”, ale Pański komentarz zamieszczony na w/w stronie.

            Przez całe swoje dorosłe życie podziwiam Pańską twórczość, uczę się z Pańskiego przykładu i książek jak ważna jest w sztuce postawa, bezkompromisowość, szczerość i prawda. Jeśli miałbym w dalszym ciągu te lekcje traktować poważnie, to musiałby mi Pan pomóc zrozumieć swoją decyzję, o co bardzo proszę.

            Pisze Pan, że „celem jest przypomnienie najistotniejszych motywacji artystycznych, z których wyłoniła się sztuka performance, oraz artystów, którzy jako pierwsi je urzeczywistnili” –to wspaniale, bardzo się cieszę, że taka motywacja wpłynie na kształt festiwalu i jest Pan pewnie najwłaściwszą osobą by taki projekt przeprowadzić.

Wcześniej zauważa Pan jednak, że: „...brak ścisłych reguł, definicji, zasad, które by zaostrzały rygory sztuki sprawiły, że "performance" stało się sposobem na niezobowiązujące do niczego bytowanie w sztuce, a raczej obok sztuki. Winę za to ponoszą organizatorzy mnożących się "festiwali sztuki performance", w których nie liczy się poziom artystyczny, lecz ilość uczestników.”

Nie trzeba być szczególnie bystrym, by zrozumieć, że jest to Pańska ocena dokonań Władysława  Kaźmierczaka, kuratora i pomysłodawcy jednego z największych festiwali performance w Europie „Zamek Wyobraźni”.

Tu pojawia się problem. Nie rozumiem dlaczego człowiek o takim nazwisku i takim dorobku, który nigdy nie krył się ze swoimi krytycznymi sądami na temat „Zamku”, decyduje się kontynuować jeden z „namnożonych festiwali”. Przecież po 14 latach kuratorskiej pracy „Zamek Wyobraźni” zawsze będzie się kojarzył z osobą Władysława Kaźmierczaka. Trudno mi pojąć dlaczego nie robi Pan w tym samym miejscu i w tych samych okolicznościach po prostu „Sympozjum Realności  Poetyckich”, Do czego Panu potrzebny „14 Międzynarodowy Festiwal Performance ZAMEK WYOBRAŹNI”? Dlaczego w pierwszej nadarzającej się okazji zakłada Pan marynarkę po Kaźmierczaku i zasadza się Pan na resztki z jego stołu. Przecież Pan nie musi, Panu jest to do niczego niepotrzebne. Dla wielu być może byłaby to okazja, by na tych resztkach przejechać się dalej, ale chyba nie dla Pana.

Panie Zbigniewie, Pan pozwala myśleć, że bez „Zamku” sympozjum nie byłoby zauważone, a co najgorsze, pozwala Pan myśleć również, że w znany ze świata polityki sposób, wykorzystał Pan intrygę dla własnej korzyści.

Nie pojmuję, dlaczego stawia Pan swoje imię, dorobek, sławę w tak niejasnym kontekście.

            Szanowny Panie Zbigniewie, trudno mi uwierzyć w to co przeczytałem i jeszcze raz proszę o pomoc w zrozumieniu sytuacji

            Dla jasności dodam, że:

- rozumiem iż Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej jest zainteresowana utrzymaniem kursu jaki nadał jej poprzedni dyrektor Władysław Kaźmierczak i bardzo się z tego cieszę

- nie próbuję rozstrzygać do kogo należy prawo do „Zamku Wyobraźni”, to poza moją wiedzą i kompetencją.

- znam, cenię i akceptuje Pańskie bezkompromisowe sądy na temat postaw wielu kuratorów i artystów, choć w większości się z nimi nie utożsamiam.

- z zainteresowaniem i zaufaniem przyjmuję Pański projekt kuratorski jako taki..

- za hipokryzję uważam umieszczenie na stronie MFSP „Zamek Wyobraźni” uwagi Pana Jana Przyłuskiego, który mówi, że „...nie istnieje jedna wizja rzeczywistości. Ale ta wielość, te różniące się między sobą realności mogą się spotykać. Może (i powinna) istnieć między nimi wymiana, dialog, komunikacja.”.

Czekając na odpowiedź

z poważaniem

Dariusz Fodczuk

***

Paweł Kwaśniewski:

Szanowny Panie Zbigniewie, Zbyszku

Dwadzieścia dwa lata temu wszedłem na ścieżkę performance. Trzymam się
jej kulawo, ale w miarę konsekwentnie. Byłeś moim nauczycielem i mistrzem. I choć nie byłem prekursorem, to myślę, że cos tam sobie w tym performance wygrzebałem. Także i dlatego, ze słuchałem Twoich opowieści, twierdzeń i nakazów uczciwości. Nasze artystyczne, intelektualne a przede wszystkim światopoglądowe drogi się rozeszły, choć wciąż myślałem o Tobie ciepło. Dziś nawet nie chce mi się pisać i uzasadniać, bo właściwie nic tu do pisania i uzasadniania......
Więc krótko:

TO, CZEGO SIE PODJĄŁEŚ JEST PO PROSTU NIEMORALNE.

Z resztką ciepłego myślenia

Paweł Kwaśniewski
jednak artysta performance

***

Rafal Pawlowski (BGSW Słupsk):

Nie chciałem zabierać głosu w tej sprawie. Ale czytając kolejne listy przeciwników Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej w Słupsku [tak właśnie "przeciwników Galerii" nie inaczej] nie sposób nie odpowiedzieć. Na Zamku Wyobraźni bywam od lat - najpierw jako zwykły widz, potem dziennikarz [opisywałem festiwal na łamach Gazety Wyborczej w 1999 i 2000 roku], wreszcie przyjaciel imprezy.

Gdy, korzystając z afery związanej z nieprawidłowościami finansowymi w prowadzeniu Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej przez Władysława
Kaźmierczaka, urzędnicy snuli z początkiem 2006 roku plany zlikwidowania
tej instytucji i rozparcelowania jej majątku między lokalne muzeum i władze samorządowe, byłem jednym z sygnatariuszy listu w jej obronie i współorganizatorem debaty publicznej na ten temat. Galerię udało się zachować.

Dziś przychodzi mi ponownie wystąpić w jej obronie w jeszcze innych i bardziej złożonych okolicznościach. Przyjmując propozycję nowej dyrektor Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej od 1 sierpnia 2006 roku podjąłem
się trudnej sztuki współtworzenia programu artystycznego tej instytucji. Przyjąłem tę propozycję zdając sobie sprawę z tego, jak trudno będzie utrzymać wypracowany przez lata poziom artystyczny BGSW, ale jednocześnie mając obietnicę nowego Dyrektora, że zachowany będzie kierunek rozwoju Galerii.

Przychodząc do BGSW zastałem program przygotowany w zeszłym roku przez dyrektora Kaźmierczaka i zatwierdzony przez organ nadrzędny czyli
gdański Urząd Marszałkowski. Zastałem też miły "prezent" od Ministerstwa Kultury
i Dziedzictwa Narodowego - kilkudziesięciotysięczny grant na organizację
14. Zamku Wyobraźni, 4. Biennale Młodej Sztuki Rybie Oko i edukację
artystyczną. Ci z Państwa, którym nieobca jest współpraca z MKiDN wiedzą, że tego
typu środki zewnętrzne obwarowane są umową cywilno-prawną. Umowa ta
zobowiązuje BGSW do realizacji ww. imprez w kształcie zaprezentowanym we wniosku. Pomijając całą dyskusję o prawie autorskim (które jest przy Galerii) i dobrym/złym obyczaju chciałbym aby ktoś wskazał mi instytucję kultury w
Polsce, która, mając legitymację prawną, zrezygnuje z niemałych przecież  pieniędzy. I dodatkowo narazi się na zarzut, iż "nie potrafi
wykorzystywać środków zewnętrznych".

Nie mogę oceniać Władysława Kaźmierczaka jako dyrektora BGSW, którym w
opinii redaktorów serwisu spam.art.pl "dyrektorem był, bo tak się
 złożyło". I choć cytat ten sugeruje przypadkowość w obsadzie tego stanowiska i
ujawnia, że "ceniony artysta" nie znaczy "dobry menager", to ocenę pozostawiam
organom nadrzędnym, które zdecydowały się "poprosić" Kaźmierczaka o
złożenie rezygnacji z zajmowanego stanowiska i prokuraturze, która bezskutecznie
od kilku miesięcy próbuje Kaźmierczaka przesłuchać.

Co ważne zmuszenie Kaźmierczaka do odejścia nie miało tu podtekstu politycznego. Dziś, gdy to właśnie światopoglądowy konflikt jest przyczyną najczęstszych zmian w obsadach polskich galerii, w Słupsku chcemy nadal budować miejsce znaczące na mapie polskiej sztuki współczesnej. Takie działania jak widać są nie w smak części osób w Polsce a obrazuje to ocena ostatnich kilku miesięcy działalności BGSW wystosowana przez p. Sławomira Sobczaka z poznańskiej Galerii ON  "Kontynuacja programu, za którym stał Pan Kaźmierczak wskazuje, że nie ma Pani (dyrektor Edyta Król - dop. własny) nic ważnego od siebie do przekazania." Tak szybkie wydawanie sądów nie daje nam nawet cienia szansy wykazania się.

Wydaje się więc, że lepiej było pójść "na łatwiznę" i dać pole do popisu
 artystom lokalnym marginalizując znaczenie tego miejsca. Wówczas opinie
o BGSW, iż sięgnęło dna byłby uzasadnione, tylko że nikt by się tu tym
chyba nie przejął.

Dlatego dziwię się, że chęć utrzymania poziomu artystycznego zamiast
spotkać się ze wsparciem środowiska, staje się przyczyną do próby
zdyskredytowania BGSW, niejednokrotnie z użyciem argumentów rodem z erystyki
sofistycznej. W ten sposób jako ludzie zajmujący się sztuką w Polsce udowadniamy sami sobie, że nie są nam potrzebni wrogowie z LPR, PiS czy Radia Maryja. Wystarczy dać nam do ręki noże, a powyrzynamy się nawzajem.

Na koniec dodam jeszcze, iż w kwietniu br. wystartowałem w konkursie na  stanowisko dyrektora BGSW i mogę domniemywać, że gdybym wygrał, to
pewnie ja byłbym dziś celem ataków Władysława Kaźmierczaka. Dlatego w pewien
sposób cieszę się, że dziś zajmuję się tylko programem na rok 2007, a nie stoję
na czele tej instytucji. Obrana przez Kaźmierczaka taktyka "spalonej ziemi"
wyklucza dialog z Galerią. A przecież nigdzie nic nie stało na
przeszkodzie aby rozmawiać o Zamku Wyobraźni nie na forum publicum lecz przy stole. Byłoby to zdrowsze i dla Nas i dla Władysława Kaźmierczaka i, przede
wszystkim, dla sztuki współczesnej.

Rafał Pawłowski, Słupsk 12 września

Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej

http://www.baltic-gallery.art.pl/

***

Dariusz Fodczuk:

Drogi Panie Rafale,

Zająłem głos w dyskusji więc to chyba mnie pan nazywa wrogiem galerii.
Zapewniam Pana, że niepotrzebnie. Wiem, że teraz emocje idą w górę,
proszę więc starać się nad tym zapanować i nie brać wszystkiego do siebie. Jeżeli już, to jestem wrogiem wyciągania wszelkich brudów. Nikt tu bowiem nie dyskutuje nad słusznością poczynań prokuratury względem Władysława Kaźmierczaka - nie o tym jest ta dyskusja.

Rzecz ostatecznie jest prosta; nikt nie oczekuje, że teraz po odejściu
Władysława Kaźmierczaka galeria zostanie zburzona. Przeciwnie, w naszym
interesie jest by galeria – z Kaźmierczakiem czy bez - funkcjonowała jak
najlepiej, a informacja o tym, że profil galerii będzie miał swoją
kontynuacje w nowym programie przyjmuję z ulgą i zadowoleniem. Dobrze, że
zjednujecie sobie tak wyjątkowe osobistości jak Zbigniew Warpechowski.
Jego wizja sympozjum i dobór artystów zdaje się być doskonały, ale moje uwagi
też nie dotyczą i tej kwestii.   Kontrowersje budzi tytuł imprezy "Zamek Wyobraźni" i zgoda Zbigniewa Warpechowskiego na pracę pod tym szyldem. Jakkolwiek by nie argumentować, że pieniądze na ten cel już były, albo że trzeba kontynuować kurs Galerii, fakt pozostaje faktem: sięgnięcie po tytuł "Zamek Wyobraźni" jest moralnie wątpliwe. To jest tak jak by powiedzieć: skoro już miałem łom w ręku to się
włamałem, cóż było robić?

    Oczywiście, należą się Panu gratulacje za to, że zdecydował się Pan
 ratować galerię wtedy gdy była zagrożona. Chciałbym panu przy tej okazji
 serdecznie za to podziękować jako artysta i odbiorca sztuki współczesnej.
 Nie może Pan jednak oczekiwać, że w związku z tym przemilczę coś co się w
 moim pojęciu jest haniebne.

Życząc sukcesów i wytrwałości

z poważaniem

Dariusz Fodczuk

***

Władku. To naprawdę skandal szyty grubymi nićmi. Szczerze popieram twój protest. Życzę szybkiego wyjaśnienia tej sprawy, a w razie potrzeby służę pomocą. Pozdrawiam.

Sławek Sobczak

***

Władku,
jestem zdumiony tym co się dzieje. To jest bezczelność! Kto to jest ta E. Król?
Nie pozwól zabrać tego, co tworzyłeś przez ostatnie lata!
Pozdrawiam,
K. Gliszczyński

***

Moje pełne poparcie!

serdeczności, alg

Aleksander Glondys
Stowarzyszenie Artystyczne Algae
Polskie Stowarzyszenie Jazzowe, Kraków

***

Jan Rylke:

Pozdrowienia. Moim zdaniem sztuka performance podlega ochronie prawa autorskiego i należy złożyć przez ZPAP (uprawniony podmiot ochrony prawa autorskiego) wniosek o ściganie naruszenia tych praw. Dalej to powinno się toczyć trybem sądowym i niech się toczy. Jak będzie za wolno to przypominać i nagłaśniać - będzie europejsko i performatywnie. Jak trzeba pomóc to pomogę. pozdrow rylke

***

Władek, prawa autorskie chroniene są ustawą o prawie autorskim, i dlatego najlepiej dać czym prędzej sprawę do sądu (z wnioskiem o zabezpieczenie roszczenia - zakaz użycia nazwy aż do czasu do rozstrzygnięcia; prawnik sformułuje to prawidłowo). Żadna publiczna debata nie ma mocy rozstrzygania o posiadanych prawach, ale może rzecz jasna potwierdzić Twoje argumenty.

Życzę szczęścia - Janek Piekarczyk.

***

Władku, dzięki

Bardzo fajny tekst, wykorzystamy na pewno. Jedno jeszcze pytanie, nie pamiętam dokładnie, od kiedy przestałeś być dyrektorem w Słupsku?

Przy okazji, mamy teraz w CSW festiwal performance EPAF, który robi Waldek Tatarczuk, wiec jest trochę zamieszania, ale postaram się jak najszybciej poskładać materiał i dać do OBIEGU całość, na pewno przed weekendem. pozdrawiam, grzegorz (Grzegorz Borkowski)

***

Artur Tajber:

Do p. Król, dyrektorki BGSW


Szanowna Pani,


Od kilku dni otrzymuję ogromną korespondencję w sprawie Zamku Wyobraźni - od zaangażowanych w konflikt, oraz od byłych uczestników festiwalu, również od artystów wpisanych na listę festiwalu przyszłego... Większość zadaje mi pytania, co do istoty konfliktu, który wydaje się urastać do rangi międzynarodowego skandalu.


Jestem w poważnym kłopocie. Wysłałem pytanie i prośbę o wytłumaczenie do Zbyszka Warpechowskiego.


Po przeczytaniu Pani odpowiedzi na list W. Kaźmierczaka, prószę tez o wyjaśnienia Panią. Sprawa jest bowiem dużo poważniejsza niż los prowincjonalnej galerii - chodzi raczej o dobre imię dwóch ważnych dla polskiej sztuki artystów - Warpechowskiego i Kaźmierczaka. Są oni cenieni na całym świecie i podsycanie konfliktu miedzy nimi psuje obraz - naszego kraju, władz, obyczaju!


Nie mogę się niestety zgodzić z większością Pani opinii n/t prawa autorskiego - nawet w kwestii jego litery, choć bardziej chodzi o dobry obyczaj niż prawo. Obawiam się, że w przypadku procesu przegra go Pani na 65%. Ale nie to jest najważniejsze,
Nawet gdyby zakupiła Pani w imieniu galerii czyjeś dzieło, nie może Pani nim dysponować bez ograniczeń, bez konsultacji z autorem. A tak się wydaje dziać!
Po co ten skandal?


Czy nie lepiej zorganizować inną imprezę poświęconą sztuce performance i nie szargać imion zasłużonych artystów!?


Proszę o rozwagę i odpowiedź.


Artur Tajber

***

Darku.

Gratuluję tekstu... Popieram stanowisko w nim zawarte. To jest naprawdę niebywałe. Zbyszek był dla mnie także wielkim autorytetem i z przykrością muszę to napisać. Chyba że, naiwnie dał się wmanipulować w grę Pani Król, choć niestety w to też nie do końca wierzę.

Pozdrawiam Sławek Sobczak

***

drogi Władku,
to rzeczywiście jest chore co się dzieje wkoło "Zamku wyobraźni". W pełni popieramy Ciebie
i wyrażamy dezaprobate dla obecnego dyrektora BGSW. "Ich" decyzja i tak na nic się nie zda, wątpię ze ktokolwiek przyjedzie na "zamek" organizowany przez "nich" a już zaproszenie Warpechowskiego do kuratorowania festiwalu jest jakąś paranoją... przedszkole!!!
Osobiście deklaruję, ze mógłbym tylko przyjąć zaproszenie na zamek organizowany przez Ciebie... na innym będę miał rozwodnienie!

gra Boski Arti (Artur Grabowski)

***

Drogi Władku,

to rzeczywiście skandal nad skandale, ale nader często zdarzający się w naszym kraju. Może Twój list otworzy komuś oczy w Urzędzie, tym lub innym. Oby!

Z wyrazami poparcia i szczerej sympatii.

Krzysztof Stanisławski


*** 14 września 2006 ***

Pracownicy BGSW w Słupsku / członkowie TPSW w Słupsku - Bożena Wysocka i Iwona Wyszyńska:

Szanowny Panie Tomaszu Kościuczuk,

My, jako pracownicy Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej w Słupsku, jak również członkowie Towarzystwa Przyjaciół Sztuki Współczesnej w Słupsku, jesteśmy oburzeni, tym, co pisze Pan w internecie podpisując się jako Wiceprezes TPSW w Słupsku. Odżegnujemy się od tego wszystkiego wyjaśniając i prostując jednocześnie, że od dnia 22.03.2000 roku , jest Pan członkiem TPSW, wchodzącym w skład Zarządu TPSW w Słupsku

W Towarzystwie Przyjaciół Sztuki Współczesnej w Słupsku, nie ma funkcji Prezesa, a tym bardziej Wiceprezesa. Przewodniczącą TPSW, jest nadal Pani Iwona Wyszyńska, ku zaskoczeniu Pana Kaźmierczaka, żyje nadal i ma się coraz lepiej, wychodząc z bardzo ciężkiej choroby.
Wiemy, natomiast wszyscy, że jest Pan od wielu lat wiernym "PREZESEM", Towarzystwa Ślepej Adoracji Pana Władysława Kaźmierczaka.
Z tonu Pana listu wynika, że zrobił Pan już dużo, a robi jeszcze więcej aby wprowadzić artystów jak i całą opinię publiczną w błąd, podając nieprawdziwe informacje. Mianowicie, TPSW w Słupsku, nie było zawsze organizatorem "Zamku Wyobraźni", 1 edycja odbyła się na Zamku w Bytowie, ze środków publicznych, przekazanych przez ówczesną Panią dyrektor Wydziału Kultury, Urzędu Wojewódzkiego w Słupsku, Panią Krystynę Perszewską. (Nazwa "Zamek Wyobraźni" jeszcze nie funkcjonowała).
Od II edycji organizatorem "Zamku Wyobraźni" , było TPSW w Słupsku a także BWA (obecnie BGSW) w Słupsku, przy całkowitym oddaniu i ciężkiej pracy całego zespołu pracowników BGSW w Słupsku, którzy są również członkami tegoż Towarzystwa.
"Zamek Wyobraźni" zawsze był finansowany ze środków publicznych. TPSW w Słupsku otrzymywała dotacje z Urzędu Wojewódzkiego w Słupsku, później, dotacje z Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku. BWA, później BGSW była zawsze współorganizatorem imprezy i ponosiła koszty jej organizacji, o czym świadczą dokumenty finansowe.
Towarzystwo Przyjaciół sztuki Współczesnej w Słupsku, nie zatrudniało pracowników na etatach, i nie miało żadnej innej siedziby - była nią Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej w Słupsku.
Nam - pracownikom, zależało i w dalszym ciągu zależy, przede wszystkim na artystach i na sztuce, a nie wprowadzaniu zamętu i spieraniu się o rzeczy tak oczywiste.
Panu Władysławowi Kaźmierczakowi, zależało przede wszystkim, na promowaniu własnej osoby, który, robił wszystko dla własnych osobistych korzyści, a nie dla sztuki i artystów, którzy Go dzisiaj tak zajadle bronią, współczując jednocześnie i ubolewając, że Galeria w Słupsku odebrała Mu "Zamek Wyobraźni".
A "dobry duch" , jak Go Pan określa w swoim liście, to wyjaśniamy, że nawet najbardziej zdolny duch , nie zrobi imprezy artystycznej bez środków finansowych i zaangażowania fizycznego pracowników.
Wszyscy najbardziej wytrwali pracownicy, którzy pracują do dnia dzisiejszego w galerii z wieloletnim stażem i doświadczeniem, pracowali na jej sukces i sukces osobisty Pana Władysława Kaźmierczaka.
Natomiast obecnego dyrektora BGSW w Słupsku Panią Edytę Król, która pracuje zaledwie od przeszło dwóch miesięcy, szkaluje Pan , nie dając możliwości wykazania się na tym stanowisku.
Człowieka, jego pracę, zaangażowanie jak również efekty tej pracy, można oceniać po trochę dłuższym okresie czasu.
- 2 -
Pan Władysław Kaźmierczak, obejmując stanowisko dyrektora BWA (obecnie BGSW w Słupsku), nie był znany po dwóch miesiącach pracy i wspaniale oceniany.
"Co do kwestii bycia Władysława Kaźmierczaka - kuratorem Festiwalu "Zamek Wyobraźni" " Dziwi nas to, że zabiera Pan głos w sprawie, w której, nie zna Pan prawdziwych faktów. Pan Władysław Kaźmierczak, od roku 1996, sam siebie ustanowił kuratorem Festiwalu "Zamek Wyobraźni", podając to na zaproszeniach i do publicznej wiadomości. Żadne dokumenty znajdujące się w posiadaniu TPSW w Słupsku, nie wskazują na to aby kiedykolwiek Panu Władysławowi Kaźmierczakowi , wypłacano honoraria za tworzenie koncepcji festiwalu lub nadzoru kuratorskiego. (Byli to inni artyści).
Pan Władysław Kaźmierczak, otrzymywał tylko honoraria za występy artystyczne, tak jak inni artyści biorący udział w "Zamku Wyobraźni".

Treścią swego listu, pokazał Pan, że nadal nie potrafi Pan samodzielnie myśleć i wyciągać wniosków, lecz robi to Pan pod dyktando Pana Kaźmierczaka, szkalując obecną Panią dyrektor BGSW w Słupsku.
Mądrzy zrozumieją, że niczemu dobremu to nie służy, a już na pewno nie sztuce i artystom, lecz osobistym rozgrywkom Pana Władysława Kaźmierczaka, który chce udowodnić, sobie i całemu światu, że jest jedyną i niezastąpioną osobą, bez której nic nie może funkcjonować.

Otóż , oświadczamy, że BGSW w Słupsku (dawniej BWA) istniej już od 30 lat (tj. od 01.01.1976 roku), i mamy nadzieję, że będzie nadal istniała, czy to się Panu Kaźmierczakowi podoba, czy nie.
Istnienie jakiejkolwiek instytucji, nie zależy od tego, kto jest jej dyrektorem, lecz od środków finansowych jakie ma na działalność i utrzymanie instytucji.

Dla wyjaśnienia, program merytoryczny nowego dyrektora, będzie zatwierdzony przez jednostkę nadrzędną tj. Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego w Gdańsku w miesiącu grudniu 2006r, i będzie realizowany w 2007 roku.
Taka jest procedura obowiązująca we wszystkich instytucjach kultury w Polsce.
Obecnie realizowany program BGSW w Słupsku, jest w większości programem merytorycznym Władysława Kaźmierczaka, zatwierdzony przez jednostkę nadrzędną, czyli U.M. w Gdańsku i obowiązuje jego realizacja, z której rozliczamy się co miesiąc.
Jeśli, oburza Pana, to że BGSW w Słupsku, zamierza zorganizować "14 Międzynarodowy Festiwal Sztuki Performance Zamek Wyobraźni", to oświadczamy po raz kolejny, że do jego realizacji mamy pełne prawo.

Pan Kaźmierczak, natomiast swoimi nieustannymi meilami, chce spełnić swoją groźbę wypowiedzianą przed swoim odejściem z galerii , w obecności pracowników BGSW w Słupsku, "że zrobi wszystko , aby tę galerię zniszczyć, będzie się mścił na każdym, i że wszyscy Go popamiętają".
Tak, więc Pan Kaźmierczak, robi wszystko, aby tak się stało, i gdzie jest w tym wszystkim s z t u k a , prawda, artysta dla których właśnie istnieją takie miejsca jak galerie, miejsca przekazu ludziom czegoś ważnego, prawdziwego.
- 3 -
Wszyscy pracownicy BGSW w Słupsku, jak również członkowie TPSW w Słupsku, życzymy Panu Kaźmierczakowi , wszystkiego najlepszego, z nadzieją, że zacznie żyć od nowa, że znajdzie swoje miejsce w życiu i wykorzysta swoje siły i możliwości twórcze, rozwijając się w dobrym kierunku, co będzie na pewno z pożytkiem dla niego samego, jak również jego bliskich.

Z poważaniem

Pracownicy BGSW w Słupsku
i członkowie TPSW w Słupsku - Bożena Wysocka i Iwona Wyszyńska

***

Rafał Pawłowski (BGSW):

Panie Dariuszu,

Nie nazywam Pana "wrogiem galerii" nikogo nie nazwałem wrogiem, lecz "przeciwnikiem".  Za takich uważam na dziś dzień Władysława Kaźmierczaka, Łukasza Guzka, którego cenię jako krytyka ale jego komentarze na spamie nijak mają się do dziennikarskiego obiektywizmu, wreszcie Sławomira Sobczaka z poznańskiej Galerii ON, który  tak oto pisze o całej sprawie: "Strasznie mi przykro, iż postrzegane bardzo pozytywnie miejsce stacza się w zastraszającym tempie na samo dno. Dno gdzie podłość goni podłość. Gdzie ważniejsze jest prawo autorskie od godności człowieka. Kontynuacja programu, za którym stał Pan Kaźmierczak wskazuje, że nie ma Pani nic ważnego od siebie do przekazania."

 Czytając wypowiedzi tych osób osobiście wątpię, że kieruje nimi dobro sztuki. Wydaje mi się że to raczej źle pojęta solidarność koleżeńska. Natomiast Pana wątpliwości rozumiem i część z nich nawet podzielam. Aby bardziej naświetlić Panu sytuację informuję, iż po przyznaniu środków i objęciu funkcji dyrektora przez p. Edytę Król wystąpiliśmy do ministerstwa na piśmie o zmianę nazwy i otrzymaliśmy odpowiedź odmowną. Nazwy więc nie można ruszyć nie tracąc grantu. Powinien Pan także spojrzeć na kwestię Zamku w szerszym kontekście. Kaźmierczak od początku stara się zdyskredydować to miejsce prezentując się  wszem i wobec jako niesłusznie wyrzucony ze stanowiska, szkalując w mailach nową ekipę Galerii i prezentując ją jako miejsce "skończone". Nie udało się Kaźmierczakowi przywłaszczyć sobie "Rybiego Oka", więc niech raczy Pan dostrzec, iż Zamek zorganizowany został w tajemnicy, a informacje pojawiły się dopiero w trakcie trwania imprezy. Kaźmierczak nie zwrócił się do Nas z propozycją współpracy ani też zapytaniem o możliwość wykorzystania nazwy. A na papierze prawo do organizacji jest jednak przy BGSW. I nie może być tak, że artysta funkcjonuje ponad prawem. Pamiętajmy, że poruszamy się w obszarze dość ściśle zdefiniowanym (prawo autorskie) nie zaś w obszarach interpretacji gdzie zawsze będę bronił prawa artysty do swobody twórczej
wypowiedzi.

Co więcej Kaźmierczak odchodząc z firmy przywłaszczył sobie dokumentację dotyczącą poprzednich edycji, która wykonana była przez pracowników galerii
i z jej środków.

Proszę spróbować ocenić działania byłego dyrektora BGSW wyłączając pryzmat koleżeństwa.

Ja również uważam, że byłoby dużo lepiej gdyby całego tego zamieszania
dało się uniknąć. Jednak od początku działania Kaźmierczaka skierowane są
właśnie na szkodzenie galerii w myśl zasady "nie ja, to nikt".


Dyrektorem "nie bywa się, bo się tak złożyło" jak sugeruje Łukasz Guzek w
spamie. Władysław Kaźmierczak kierując galerią łączył rolę artysty z rolą
administratora. I w tej drugiej się nie sprawdził. Na ile zarzucane mu
nadużycia mialy miejsce, to oceni zapewne sąd. Póki co jednak Kaźmierczak
nie stawia się na kolejne wezwania prokuratury, natomiast drwiąc sobie poniekąd z prawa, toczy publiczną dyskusję i stawia się w roli pokrzywdzonego.


W zaistniałej sytuacji widzę jednak tylko polaryzację stanowisk, zaś
nikogo rozsądnego kto podjąłby się roli mediatora między BGSW a Kaźmierczakiem. Działania większości, którzy się wypowiadają są atakami na galerię nie zaś
próbą jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji.


pozdrawiam
Rafał Pawłowski BGSW Słupsk

Dariusz Fodczuk:

Panie Rafale,

Pan znowu próbuje mnie wciągnąć w sąd nad dyrektorem Kaźmierczakiem, a ja nie o tym.
Nie kieruję się solidarnością z Władkiem. Uważam go za swojego przyjaciela mimo to jednak nie dyskutuję i nie chcę dyskutować o jego dyrektorskiej pracy. Ja jestem w stanie zrozumieć wasze racje i wystarczy mi do tego empatia i rozsądek. Deklarowałem to już we wcześniejszych wypowiedziach i nie ma sensu się powtarzać. Różne oceny i sugestie dotyczące pracy dyrektora Kaźmierczaka nie mają na to wpływu. Cieszę się, że kurs wyznaczony przez Władysława będzie kontynuowany przez BGSW.

Ja nie rozumiem, nie mieści mi się w głowie to, co robi Pan Zbigniew Warpechowski. Nie jestem w stanie tego pojąć - i tu nie chodzi o jakieś takie proste racje typu grant; a Władek to zrobił to; a my mamy prawo; a nam wolno; itp. Tu nie chodzi o układanie działających lepiej lub gorzej konstrukcji logicznych z których wynika, że coś można, a czegoś nie można. W kontekście Pana Warpechowskiego chodzi o sztukę, o pryncypia, o wrażliwość, o postawę.
Powtórzę jeszcze raz: projekt Zbigniewa Warpechowskiego "Sympozjum Realności Poetyckich" to bardzo ciekawy, przemyślany i niebanalny pomysł. Natomiast 14 Międzynarodowy Festiwal Performance "Zamek Wyobraźni - Sympozjum Realności Poetyckich " to bardzo zła kompozycja, to jest coś co burzy zasady harmonii, ta konstrukcja zawiera w sobie tak wiele sprzecznych znaczeń, że nie daje szans na pełne i prawdziwe wybrzmienie dzieł zaproszonych artystów, to się robi jakieś rokoko kontekstów, to jest jakieś "bananalasi" z ketchupem, pieczarkami i musztardą, to nie szanuje naszej wrażliwości, to -przepraszam za wyrażenie- obraża nasze uczucia.


z poważaniem

Darek Fodczuk

A propos
Panie Rafale, obaj wiemy, że dzieci nie znajduje się w kapuście, a artykuły w gazetach nie biorą się z powietrza. Państwo, oczywiście macie prawo udzielać wywiadów jak każdy inny, ale to chyba nie jest ta próba mediacji, o której Pan wspomina w ostatnim akapicie poprzedniego listu, prawda? To raczej przypomina taktykę spalonej ziemi, bo merytorycznej dyskusji chyba nie bardzo. Proszę się zastanowić czy ta publikacja pomaga festiwalowi. Ten artykuł to jeszcze dodatkowa szklanka herbaty z cukrem do tego bananalasi z pieczarkami i ketchupem. Nie wiem, czy Pan mnie rozumie. Współczuję Zbigniewowi Warpechowskiemu, bo i jemu Głos Pomorza niczego nie ułatwia, a nawet przeciwnie. Grunt na którym stoi robi się coraz bardziej grząski.
z poważaniem
Darek Fodczuk

Panie Rafale,
prowadząc dyskusję z Panem staram się szanować pańskie stanowisko, trzymać się tematu, nie robić osobistych wycieczek, nie schodzić poniżej pewnego poziomu i szukać pola dla porozumienia, ale jest trudno. Załączony poniżej list to oficjalne stanowisko galerii. To właśnie w Polsce mamy na myśli, gdy mówimy o próbach zdyskredytowania osoby. Proszę powiedzieć jaki to ma związek ze mną, sztuką i festiwalem. Proszę podać jeden powód dla którego BGSW wysłała tego maila do mnie. Ale skoro Głos Pomorza pojawił się już dzisiaj dwukrotnie w naszej korespondencji, to mam kilka pytań. Pan mówi o kasie, a w Głosie jest napisane o dokumentach. Komu wierzyć? Panu? Będzie trudno, bo dzisiaj Pan przedstawiał się jako ofiara taktyki spalonej ziemi. Pan zapewnia, że to nie są żadne machinacje, a już zwłaszcza polityczne, a ja staram się sobie przypomnieć, czy jeszcze gdzieś, kiedyś, w jakiejś gazecie czytałem o człowieku podejrzewanym, a jeszcze nie osądzonym, a wymienionym z nazwiska i imienia, że sprzedał własne mieszkanie, że zrobił festiwal, a nie jest to, póki co, przedmiotem dociekań prokuratury, do tego kolorowe zdjęcie + komentarz "miał odwagę, a teraz nie ma". A pan, panie Rafale? widział Pan kiedyś zdjęcie takiego człowieka w mediach? Czy zna Pan, na przykład personalia Jarosława S pseudonim Masa? Wie pan jak on wygląda? Jeszcze do tego skradzione dokumenty a nie dokumentacja -ciekawe, prawda?
Więc jest prokuratura, która robi swoje, są media które, jak Pan zapewnia, dbają by sprawę Kaźmierczaka nagłośnić, jest galeria, która rozsyła osobom nie zainteresowanym informacje mające na celu dyskredytacje byłego dyrektora, jest też artysta, który na internetowej stronie galerii poddaje surowemu osądowi i przekreśla wieloletni dorobek kuratorski Władysława Kaźmierczaka.
Czy Pana zdaniem słowo "nagonka" odpowiadałoby do opisu obecnej sytuacji byłego dyrektora BGSW?
Jeśli nie proszę uzasadnić dlaczego.
A przy okazji, jak to jest z tym prawem do festiwalu? Bo pan zapewnia że jest przy galerii. Proszę podać datę od kiedy, bo przecież nie od samego początku, prawda?
z poważaniem
Darek Fodczuk

***

Krzysztof Przewoźny (były pracownik BGSW):

Bardzo się cieszę, że "zamek" będzie trwał. Niepokoi mnie tylko oświadczenie bgsw w sprawie zamku wyobraźni. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży pomyślnie dla Ciebie. W moim mniemaniu bgsw nie ma moralnego prawa do tej imprezy i chyba prawnego też. Dla mnie, to świństwo!
Pozdrawiam
kpp67

***

Władku, trzymaj się! Pozdrawiam Cię

Teresa Bujnowska

***

pozdrowienia i po parcie po arcie galeria krystynka

Anastazy Wiśniewski

***

Władku, Ewo,

Pozdrawiam Was serdecznie. Co u Was, gdzie przebywacie? Zamek Wyobraźni jest Wasz i wara biurokratom od niego. Nie o to walczyliśmy wspólnie. Janek (Jan Król, Wice Marszałek Sejmu RP)

***

Edyta Król (BGSW):

Pracuję od dziesięciu lat w Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej w Słupsku, a od niespełna trzech miesięcy jestem jej nowym dyrektorem. Z oceną mojej pracy proszę się wstrzymać przynajmniej dwa lata. Wszelkie pytania typu: czy potrzebny jest skandal międzynarodowy, proszę kierować do jego twórcy nie do mnie. Festiwal Zamek Wyobraźni nigdy nie był prywatną imprezą Pana Kaźmierczaka i niezależnie od tego czy posiadająca prawa autorskie galeria , realizowałaby czy też nie  kolejna edycję, Panu Kaźmierczakowi robić tego nie wolno, chyba, że stoi ponad prawem. Co do kierunku działań BGSW w Słupsku to jest już i będzie jeden: sztuka jako jedna z najwyższych wartości. Tym samym galeria będzie otwarta dla wszystkich twórców dla, których sztuka jest wartością, nie zaś narzędziem do zrobienia kariery.
W związku z powyższym do realizacji festiwalu zaprosiłam największego polskiego twórcę performera Pana Zbigniewa Warpechowskiego. Zgodnie z założeniem miało to być i jest Sympozjum Realności Poetyckich. Dawną nazwę zachowałam aby mieć środki na przeprowadzenie Sympozjum, ponieważ MKiDN nie wyraziło zgody na zmianę nazwy. To wielkie wydarzenie odbędzie się bez względu na to czy to się podoba Panu Kaźmierczakowi czy też nie. Chyba, że w  wyniku dyskusji na łamach spamu i bezpardonowej nagonki na osobę Pana Warpechowskiego, zrezygnuje on z przeprowadzenia Sympozjum. Pozostanie mi tylko uszanować decyzję tego wielkiego polskiego twórcy.

***

Artur Grabowski:

Postawa BGSW i tej całej Pani King oraz Zbyszka Warpechowskiego jest karygodna!!!! Co, nie potraficie wymysleć programu galerii ani nawet nazw wydarzeń!!!!! To Wam pomogę, „Stodoła wyobraźni”, albo może lepiej „Stodoła bez wyobraźni”!!!! i jeszcze „Rybia dupa”.

Zbyszku, Zbyszku Drogi!
Nie rozumiem Twojej postawy, jest mi cholernie przykro, bo wiem, że człowiek, który szczególnie dla mnie jest tak wielkim autorytetem nie powinien zachowywać się jak zgrzędny tetryk... Nigdy nie podzielałem twojego argumentu¨ ze festiwale powinny być bardziej kameralne a co za tym idzie artyści dostana nie po 500 zł a po 2000¨Bardziej selektywne jak najbardziej. Dla mnie była to jedyna tego typu impreza w Polsce, która pozwalała na konfrontacje z 30 i więcej artystami z całego świata, mogłem sam bez niczyich sugestii dokonywać selekcji co jest ¨sztuka a co nie¨. Na zamek nigdy nie przyjeżdżałem dla pieniędzy. Było to miejsce bardzo energetyczne i magiczne również za sprawą Władka Kaźmierczaka. Deklaruje ze od nikogo innego jak tylko od Władka Kaźmierczka jestem gotów przyjąć zaproszenie na Międzynarodowy Festiwal Sztuki Performance Zamek Wyobraźni i apeluje do pozostałych artystów o przyjęcie takiej samej formy protestu.!!!!!

Arti Grabowski
gra Boski Arti

STRONA 2 =>                STRONA 3 =>                 STRONA 4 =>                

.