Back

     ©    


Zamek Wyobraźni Zagrożony!


 

<= STRONA 1             <= STRONA 2          STRONA 4 =>              


*** 19-20 wrzesnia 2006 ***

Podpisz listę protestacyjną zalozoną przez magazyn Spam: >>> Deklaruję, że od nikogo innego niż od Władka Kaźmierczaka nie przyjmę zaposzenia na Zamek Wyobrażni i apeluję do pozstałych artytów o taką samą formę sprzeciwu.

>>> Sprawdź kto podpisał

***

Kolejny list Dariusza Fodczuka do Zbigniewa Warpechowskiego:

Szanowny Panie Zbigniewie,
Jak Pan wie, ponad tydzień temu zwróciłem się do pana z bardzo ważkimi dla mnie kwestiami dotyczącymi "Zamku Wyobraźni". Jedyna reakcja, jakiej się doczekałem z Pańskiej strony to odesłanie listów z powrotem bez słowa komentarza. Biorąc pod uwagę Pańskie długie i konsekwentne milczenie, odczytuję ten gest jako zdecydowane ucięcie dyskusji. Być może nie powinienem już więcej do Pana pisać, ale nie mam absolutnej pewności czy właściwie to zrozumiałem. Skądinąd wiem, że nie odpowiada pan na listy i próby dyskusji innym osobom. Pozwolę sobie więc dołączyć, do moich wciąż aktualnych poprzednich kwestii i takie oto pytania: Czy Pana zdaniem, nie zasługuję na to by się odnieść do moich pytań? Co trzeba, by zasłużyć na Pańską uwagę? Czy Pana zdaniem jednym nie wyszukanym gestem można zbyć to co dla kogoś ważne?
Panie Zbigniewie, znów proszę Pana o pomoc; niech Pan powie, jak się do Pana zwracać, by się nie zderzyć ze ścianą lekceważenia i arogancji. Proszę mi pomóc, zrobię wszystko; przeproszę, przeformułuję pytania, zadzwonię... cokolwiek, aby Pańska duma na tym nie ucierpiała.

Czy coś przeoczyłem? Czy jest gdzieś ślad Pańskiej dobrej woli, którego nie dostrzegam? Czy w poetyckiej realności to co Pan robi ma znaczyć „Odwalcie się, nic wam do tego, nie wasza sprawa”?

            Z poważaniem
Dariusz Fodczuk

***

Odpowiedź Zbigniewa Warpechowskiego na list otwarty Dariusza Fodczuka (pisownia oryginalna):

To zastanawiające, dlaczego Pan nie znając prawdy, ani szczegółów, pisze Pan umoralniające listy, do wiadomości wszem i wobec. Rozpętuje Pan nagonkę na mnie w interesie W.K.?

Nikt mnie nie zaptytał, dlaczego ja nigdy nie chciałem uczestniczyć w pieprzonym zamku. Zawsze odcinałem się od niego, tak też jest teraz. Poprostu mam to wszystko gdzieś. Bawcie się dalej. Więcej na żadne listy otwarte ani zamkniete nie odpioszę.

***

Krótka riposta Darka Fodczuka:

W końcu Mistrz przemówił

a mówi, że jest prawda, której nie znam, i szczegóły co stawiają go ponad moralnością.Nam (mi) nic do tego, a od "Zamku" tak się odcinał, że go w końcu przejął.

I to by było na tyle w kwestii wyjaśnień i stanowiska.

Więcej Mistrz nic nie powie.

Amen

***

Tomasz Kosciuczuk do Galerii w Słupsku:

Proszę o usunięcie mojego adresu e-mail oraz innych danych teleadresowych z bazy danych Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej. Nie życzę sobie otrzymywać od Państwa dalszej korespondencji ani zaproszeń. Tomasz Kościuczuk.

***

Łukasz Guzek pisze w magazynie Spam:

Są podejrzenia, że wraz z dyrekcją galerii w Słupsku [Warpechowski] planuje przejęcie praw autorskich do kolejnych słów, m.in. "performance" oraz "sztuka" (o czym marzył od zawsze). Jeżeli ktoś nie powstrzyma tego szaleństwa wszyscy będziemy mieli kłopoty.

***

Wojciech Kowalczyk:

Aż strach pomyśleć co to będzie, gdy Kaźmierczakowi przyjdzie do głowy zaprosić artystów z Irlandii, Polski i Szkocji na kolejne Irlandzko-Polsko-Szkockie Seminarium „Irish Days”, które odbywało się w BGSW w Ustce, a którego kuratorem i pomysłodawcą był właśnie Kaźmierczak. Zaraz zapewne pójdzie zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa, bo przecież Kaźmierczak podbiera artystów, do których wyłączność ma BGSW. A może znajdzie się ktoś i ogłosi radosną nowinę, że oto on, ten nowy, da światu tym razem już „prawdziwy” Irish Days? Aż strach pomyśleć co to będzie, gdy Kaźmierczakowi przyjdzie go głowy reaktywować swój autorski festiwal sztuki „Performance Polski”. Już widzę, jak ustawia się w kolejce kolejny „ojciec” tego przedsięwzięcia.

Aż strach pomyśleć co by to było, gdyby Kaźmierczak popełnił grzech zaniechania i jako Dyrektor i Artysta, nie zechciał zrealizować swoich idei poprzez niepowołanie „Zamku Wyobraźni”, „Irish Days” czy „Performance Polski”. Tym razem donos do prokuratury brzmiałby zapewne: miał pomysły a i owszem, ale zachował je tylko dla siebie.

Wojciech Kowalczyk


*** 21 wrzesnia 2006 ***

Paweł Kwaśniewski napisał:

Zamek powinien należeć do Krzyżaków, Wyobraźnia do artysty a Zamek
Wyobraźni do Kazimierczaka.
Taka prawda.
Nawet jeśliby Sąd Najwyższy uznał, że nazwa należy do kogoś innego, to zwykłe poczucie przyzwoitości, moralności i dobrego smaku mówi, że ZW jest imprezą WK. A już odpowiedź Pana Warpechowskiego na list Darka Fodczuka nie pozostawia żadnej wątpliwości.......

***

Paweł Kwaśniewski dodał:

Przeczytałem sobie text Graboszczaka. Jeśli to prawda, co w nim pisze, że Pan Warpechowski domaga się bardziej kameralnych festiwali ze względów finansowych (na uszy swoje tego nie słyszałem, bo od ładnych kilku lat nie jestem w stanie słuchać huraganów intelektualnych Pana W.) to proponuję pójście o krok dalej:
Festiwale powinny odbywać się co 5 lat.
W Festiwalu powinien brać udział tylko jeden performer.
Z prostego exela wynika, że 30 artystów pochłania po 500 zyli rocznie na jednym festiwalu - czyli 15 tysięcy. Razy 5 lat - to 75 tys. na głowę zaproszonego artysty. I za taką sumę to chce się występować.
Ja uważam, że jestem godny takiej kasy. Choć nie ukrywam, że to honorarium za dwa koncerty piosenkarki Kayah

***

Antoni Szoska napisał:

Podpisuję sie pod deklaracja Artura Grabowskiego i równiez uważam, że Zamek Wyobrażni należeć powinien do Władysława Każmierczaka. To bowiem jego twórcza działalność wspomagana przez przyjaciół-artystów i krytyków gromadziła co roku wielu interesujących performerów. Dzięki jego aktywności znaczna część polskich performerów mogła wystąpić za granicą pogłębiając międzynarodowe kontakty. Wreszcie wszystko to przyczyniało się do światowego prestiżu jednego z ważnych festiwali sztuki performance odbywającego się w Polsce.

Antoni Szoska

***

Beata Dudzic napisała:

Na początek dziękuję za wspaniały czas na festiwalu. Bardzo mi przykro z powodu tego ze zamek wyobraźni stał się przedmiotem politycznych przepychanek. to jednak był dobry pomysł żeby wyjechać.
Mam nadzieje, że nie bierzecie tego zbyt poważnie. a niech tam, głupie ludziska.

Beata Dudzic

***

Patrycja German napisała:

Drogi Panie Warpechowski,

w obliczu zajętego przez Pana stanowiska w liście do Dariusza Fodczuka proponuje serdecznie zmianę nazwy skradzionego przez Pana festiwalu na
" RUINY WYOBRAZNI " .

Z poważaniem.

Patrycja German


*** 22 wrzesnia 2006 ***

Kolejny statement Edyty Król:

Informuję, iż w dniach 7-15 października 2006 roku w Słupsku oraz w Bałtyckiej Galerii Sztuki w Ustce odbędzie się Międzynarodowe Sympozjum Realności Poetyckich, którego kuratorem jest Zbigniew Warpechowski - niekwestionowany twórca polskiego performance. Zgodnie z założeniami kuratora i moimi od początku miało to być i jest sympozjum . Sympozjum Realności Poetyckich było pomyślane jako zupełnie nowy projekt i na innych zasadach niż festiwal traktowany. Jest to projekt autorski Zbigniewa Warpechowskiego. Tylko przez biurokratyczne bariery, używana była nazwa "Zamek Wyobraźni" z którą nie chcemy mieć już nic wspólnego.

Edyta Król

Przypominamy co Edyta Król pisała w poprzednich oświadczeniach:

Oswiadczenie 1, (12 wrzesnia 2006)

Oświadczenie 2

Nasz komentarz: tylko krowa nie zmienia pogladów...

***

Kolejne oświadczenie rozesłane przez Zbigniewa Warpechowskiego w ścisłej synchronizacji z Edytą Król, dzięki któremu mamy uwierzyć, że po prostu pomyliły jej się nazwy:

W ostatnich tygodniach adresy internetowe obiegły fałszywe wiadomości na mój temat.Wyjaśniam po kolei:

1. Przyczyną usunięcia z funkcji dyrektora Bałtyckiej Galerii Sztuki - Władysława K. były nadużycia finansowe, a nie jego pogłądy polityczne.Taki jest też powód jego ucieczki za granicę.

2. Obraźliwe zachowanie w stosunku do mnie oraz wyklorzystywanie artystów performerów do własnych celów, były powodem, że nigdy nie chciałem uczestniczyć w jego festiwalach pod nazwą "Zamek wyobraźni"

3. Nowa dyrektor tej galerii P. Edyta Król powierzyła mi funkcję kuratora nowej sytuacji artystycznej, którą nazwałem "Sympozjum Realnoścvi Poetyckich", ( mieszając te nazwy popełniła błąd).

4. Moj postulat zakłada zupełnie inne zasady udziału i prezentacji artystów.

5. Niw mam zamiaru ani ochoty być kiedykolwiek kojarzony z "Zamkiem wyobraźni " ani jego twórcą

    Zbigniew Warpechowski

Nasz komentarz: Panie Warpechowski, mówi się „przepraszam”.


*** 23 wrzesnia 2006 ***

Nie dawajcie się!

Kazimir Glaz

***

Komentarz Łukasza Guzka na Spam.art.pl:

ARTYŚCI POKONALI BIUROKRATÓW SZTUKI.

Galeria w Słupsku i Zbigniew Warpechowski przyznali w wydanych synchronicznie oświadczeniach, że "Zamek Wyobraźni" jest imprezą Władysława Kaźmierczaka. Oświadczenia są bardzo emocjonalne i podszyte nienawiścią. Lepiej by było gdyby zamiast "nie chce mieć nic wspólnego" czy nie chcę być kojarzony" napisali po prostu GALERIA NIE ZGŁASZA PRAW DO NAZWY ZAMEK WYOBRAŹNI I UZNAJE ŻE WŁADYSŁAW KAŹMIERCZAK MA PRAWO ROBIĆ FESTIWAL POD TĄ NAZWĄ i umieścili choćby na stronie www, tam gdzie wcześniej straszyli artystów konsekwencjami za używanie tej nazwy.
Solidarna akcja artystów przeciw technostrukturze, jak to nazywa K.Piotrowski, może być skuteczna. Wystawy czy festiwale należą przede wszystkim do artystów. Warpechowski, mimo że nie chce, będzie kojarzony z Kaźmierczakiem, skoro teraz jedzie robić imprezę do Słupska, bo tam miejsce po Kaźmierczaku jest jeszcze ciepłe.

***

Odpowiedź Dariusza Fodczuka na ostatnie oświadczenie Zbigniewa Warpechowskiego:

Szanowny Panie Zbigniewie,

Zamek Obroniony! Wygraliśmy i bardzo się cieszymy. Przy tej okazji pragnę przeprosić Pana za wszystko co za sprawą moich listów wyniknęło.Z radością przyznaję, że nie miałem racji i myliłem się co do Pańskich intencji.

Przepraszam wszystkich, którzy śledząc moją korespondencję, mogli pomyśleć że Pan Zbigniew Warpechowski stanął po stronie technostruktury, że przymierzał się do "Zamku", i że przejawiał pogardę dla publiczności i kolegów artystów.

Przyjaciele! koledzy artyści! nie mieli racji ci z nas, którzy myśleli, że z nienawiści i w odruchu zemsty "Zamek" chce się przerobić na coś bez wyobraźni.

Panie Zbigniewie, Pan był jednak cały czas po naszej stronie, milczący i zatroskany. Sądziłem w zaślepieniu, że Pan coś knuje, a Pan uratował Zamek. Niech Pan do nas przyłączy i świętuje z nami.

Dziękujemy serdecznie!

Kaźmierczak to złodziej!

Balcerowicz musi odejść!

z poważaniem

dariusz fodczuk


*** 26 wrzesnia 2006 ***

Piotr Parda (Boston) napisał:

Cala sprawa z Zamkiem Wyobraźni rzeczywiście śmierdzi... Pocieszeniem może być fakt, że nawet jeśli ktoś jest w stanie  pożyczyć (przejąć, lub ukraść) nazwę czyjegoś przedsięwzięcia, nikt  nie jest w stanie przejąć jego ducha. Kiedyś słuchałem namiętnie  pewnej radiostacji, która później została wykupiona przez ogromna korporacje promującą badziewie. Chociaż radiostacja pozostała przy swojej nazwie, uważam ja za już nieistniejącą i już jej nie słucham,  a ludzie którzy stworzyli ta poprzednia spakowali torby i stworzyli  cos równie dobrego, gdzieś indziej, pod nowa nazwa, a jak wiadomo  dobre rzeczy są jak magnes i przyciągają miłośników rzeczy dobrych. Życzę wytrwałości pozdrawiam,

Piotr


*** 27 wrzesnia 2006 ***

Mikołaj Iwański (Bruksela / Poznań / Słupsk) stażysta w parlamencie europejskim) napisał:

O problemach Władysława Kaźmierczaka dowiedziałem się pod koniec stycznia. Spędziłem połowę swojego niedługiego życia w Słupsku i wiedziałem, to miasto nie będzie nigdy w stanie pożegnać się z nim z szacunkiem.

To że problem jest polityczny nie stanowiło dla mnie najmniejszej wątpliwości. Wykonałem wiele telefonów rozmawiałem z posłami PO (rządzącej w sejmiku woj. pomorskiego), alarmując. Oni (tj. S. Nowak, R. Grupiński, M. Wiśniewska, W. Dzikowski, F. Kaczmarek - pracowałem wtedy w jego brukselskim biurze) jakby rozumieli, że to miejsce trzeba uratować - ale żaden z nich nie potrafił podjąć żadnego skutecznego działania. Znowu tzw. liberałowie polegli przed własną ignorancją i zaniedbaniem.

Słupska galeria była do uratowania. Nawet wiosną mogła mieć lepszego dyr. niż E. Król, ta awantura o Zamek mogła nie mieć miejsca. I o to będę miał do tych ludzi żal.

W Słupsku nie będzie dobrej galerii. Nie po tym co zobaczyliśmy. Małe ambicje, mali ludzie. Dużo krzyku. Jakiś donos do prokuratora - namiastka komisji śledczej. Słupsk znów ogląda świat przekrwionymi oczami karła.

Te wszystkie przepychanki i urażone ambicje faceta który "ocenę pozostawia organom nadrzędnym, które zdecydowały się "poprosić" Kaźmierczaka o złożenie rezygnacji z zajmowanego stanowiska i prokuraturze, która bezskutecznie od kilku miesięcy próbuje Kaźmierczaka przesłuchać" - to szczyt hipokryzji, która próbuje udawać cnotę.

pzdr

Mikołaj Iwański


*** 29 - 30 wrzesnia 2006 ***

Zostala ogłoszona ostateczna lista uczestników fałszywego Zamku Wyobraźni, biorą w nim udział: Adina Bar-on (Izrael), Ewa Zarzycka (Polska) and Oskar Dawicki (Polska). Czarna Lista Performance została więc rozszerzona o jedno nazwisko (Oskar Dawicki). Gratulujemy!

Informacja na stronie galerii: http://www.baltic-gallery.art.pl/sympozjum.html

***

W międzyczasie - galeria Bałtycka w Slupsku nadal używa skradzionej nazwy festiwalu w ogłoszeniach internetowych:

http://www.slupsk.pl/index.php?go=imprezy_disp&m=2006-10

http://news.o.pl/2006/09/05/festiwal-sztuki-performance-zamek-wyobrazni/

***


<= STRONA 1             <= STRONA 2          STRONA 4 =>              

.